Zbieranina tematów

Wpis

wtorek, 10 czerwca 2014

Koszmarne wesele... vol.I

Miałam niedawno przyjemność, bądź i nie organizować własne wesele. Spędzałam godziny, dnie i miesiące by jak to mówi moja koleżanka było wypierd. Niestety zły los nie chciał by był to najlepszy dzień w moim życiu.

Zaczęło się już od wieczora panieńskiego, który był tydzień wcześniej. Miałam się upić w trupa, przebrać się w tandetne ciuszki i powyrywać jakiś przystojniaków. Takie miało być wg mnie spędzenie tego ostatniego dnia wolności. A został tylko żal i niesmak. Niestety...

Zaprosiłam dziewczyny do mnie byśmy na początek zrobiły podkładkę, rozkręciły się żeby do klubu wejść w szampańskim humorze. Wyszło jednak na to, że zostałam olana (nie bójmy się tego słowa), wyposażyłam syto portfel, ubrałam super seksi ciuszki i  w drogę. Przed klubem wpadłyśmy na najlepsze sushi, było wyborne i spowodowało, że chciało mi się jeszcze lepiej bawić. Zapłaciłam za wszystko, ale co tam raz się ma panieński.

Wchodzimy do modnego klubu, gdzie zarezerwowałam sobie loże (tak sama to zrobiłam, bo nikt nie poczuł się do tego) i płacę dziewczyną wstęp, bo stoją i żadna nie wyciąga portfela...

W końcu zeszły się wszystkie dziewczyny, prędzej lub później i siedzimy w loży. Przyszła kelnerka raz, drugi i piąty po zamówienie, jedna patrzy na drugą, druga na trzecią itd. Nikt nic nie zamawia, to dobra na początek postawię flaszkę, ale nie jakaś marną bo co sobie będziemy żałować. Wypiłyśmy po dwa słabiutkie drinki, bo co wiele można zrobić na tyle osób. W między czasie jakieś zdjęcie, ale raczej nie ze mną tylko moją "przyjaciółką" bawi się w najlepsze z moja kuzynką i świadkową w jednym. Dostałam jakieś tandetne prezenty, ale starałam się nimi cieszyć, wymyśliły jakaś głupią grę też dałam z siebie wszystko, ale to tyle. Siedziałam w loży i pilnowałam torebek, nie mają nic do picia, bo kiedyś moje fundusze się skończyły, żadna nie pomyślała żeby kupić jakieś drinki.

 

Podsumowanie wydałam kilkaset złotych, by wszyscy bawili się lepiej ode mnie.

Poinformowałam ich, że był to niewypał, że zakpiły sobie ze mnie, ale co gorsza ŻADNA, ale to żadna nie miała sobie nic do zarzucenia... Przykre...

 

Ale za to mój przyszły mąż, widząc mój żal i smutek, zadzwonił do brata i jego dziewczyny, przebrali się i zorganizowali mi super wieczór panieński. Był szampan, drinki, tort w wiadomym kształcie i pokaz striptizera. Uśmialiśmy się, wręcz płakałam, ale żal do przyjaciółek pozostał ogromny....

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
free_malinka88
Czas publikacji:
wtorek, 10 czerwca 2014 11:45

Polecane wpisy

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa