Zbieranina tematów

Wpis

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Co tam sąsiedzie u Ciebie? Ciekawość mnie zżera...

Prowadzę sobie mały sklepik monopolowy, przychodzą i wychodzą różni klienci. Na tym rzecz ta polega. Jedni wchodzą z zamiarem właściwym czyli zakupu danego ulubionego towaru, inni jeszcze nie wiedzą czego chcą ale coś wybiorą bądź nie. Są przy tym mili lub niemili, niektórzy nawet chamscy, a są też ciekawscy i ich chyba najbardziej nie lubię.

Przez otwarcie sklepiku wyszło, że stałam się osobą publiczną na niewielką skale, ale niestety. Padają pytania o utargi, o cenę zakupu towaru w hurtowni, ilości towaru, od której można dostać dodatkowy rabat, aż po życie prywatne.

Przychodzi pewien Pan, znam Go z widzenia, ukłonie się spotykając go na ulicy lecz nigdy nie wybrałabym go na mojego spowiednika. A on za każdym razem potrzebuję żebym mu coś powiedziała, przy czym sam opowiada mi o własnym życiu co mnie kompletnie nie interesuje i nigdy nie interesowało. Żyje na wsi, ale nawet za bardzo nie wiem jak się kto nazywa, czy jak się to u nas mówi - od kogo on jest. Zero. Pan S. przychodzi po piwko i zaczyna się lawina pytań:

- Ile Was kosztuje wesele?

- Ile będziecie mieć gości?

- Ile płacicie za osobę?

- A gdzie to macie bo zapomniałem?

- Wszyscy zaproszeni przyszli?

- A zapraszaliście tego i tamtego?

- A ksiądz ile Wam wziął?

I tysiąc podobnych pytań a to tylko jeden temat wesela, pyta się o rodziców, o wakacje itd.

Za każdym razem inna para kaloszy. Niejednokrotnie kiedy wpada na zakupy, a odwiedza mnie znajomy to dołącza się do rozmowy, mimo że nie zna tematu, ale swoje 5 groszy trzeba wrzucić...

Kolejnym moim nielubianym tematem jest zainteresowanie tym czy jestem w ciąży. Owszem przytyło mi się jakiś czas temu, ale to już tak trwa ze dwa lata. Nie zniechęca to jednak ludzi by nieraz po kilka razy zapytać czy jestem w ciąży. Bo jak to ślub bez wpadki?? To teraz się tak robi??

Odpowiadam krótko: Jestem po prostu gruba!! (chociaż nie mam nadwagi, moja waga ciała jest normalna, ale zawsze byłam mega szczupła - dobre czasy się skończyły)

Czasem dodaje, a Pana córka chyba też w ciąży bo też się jej przytyło.

Wielu miesza się kiedy okazuje się że ich wciskanie nosa w nie swoje sprawy nie opłaciło się. Inni nawet nie rozumieją, że strzelili gafę. Kolejni oblewają się buraczanym rumieńcem i przepraszają.

Niekiedy ciśnie mi się na myśl zdanie: "Nie poroniłam", ale uznaję, że jest zbyt drastyczne i mogę wykrakać tą przykrą nowinę.

Lubię też plotki typu jak z ogórka można zrobić pomidora. Wiadomo zdarzają się kradzieże jak wszędzie, kiedy przyjeżdża policją spisać protokół kradzieży, klienci zlatują się jak ćmy do świecy. Każdy ma nadzieję, że usłyszy co takiego się stało, żeby później móc przekazać to dalej. I tak było. Był jakiś klient i policja, a za kilka dni przyjeżdża znajomy i zaczyna:

- Czy to prawda co mówią na wsi?

- Ale co?

- No, że był napad z bronią w ręku?

Pękłam ze śmiechu. Innym razem słyszę opowieść, że mój brat gonił złodzieja i złamał nogę. Bzdury. Mój mąż gonił złodzieja, ale nogę złamał od upadku na nią skrzynki przy rozładunku. I tak właśnie ogórek staje się pomidorem :)

A na podsumowanie powiem jeszcze jak mnie denerwuje właśnie zlatywanie się ludzi wokoło tragedii. Coś się stanie wypadek samochodowy, pożar, kradzież czy inny przypadek losowy. Na miejscu nie ma jeszcze policji, pogotowia czy straży, ale jest tłum gapiów. Nie żeby pomóc bo to akurat rzadkość, ale żeby wiedzieć co się stało. A dodatkowo jeszcze utrudniają dojazd odpowiednich służ na miejsce zdarzenia, bo trzeba dokładnie widzieć co się stało, a jak szukają świadków to nikt nic nie widział, a po wsi plotki błądzą.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
free_malinka88
Czas publikacji:
poniedziałek, 16 czerwca 2014 15:00

Polecane wpisy

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa